Odwiedza nas 103 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
783498
  • aorszak_baner1.jpg
  • apkolednicy_misyjni.jpg
  • baner.jpg

Niedziela, dzień radości ze Zmartwychwstania Jezusa gromadzi obozowiczów na Mszy św. o godz. 7.30. W Słowie Bożym jesteśmy zachęcani dziś do radości. W kazaniu ks. Marcin cytuje św. Jana Bosko: ″Szatan boi się ludzi radosnych″.  Radość to oznaka, że w naszych sercach jest wszystko dobrze. Gdy tak nie jest, wtedy idziemy do spowiedzi. Po śniadaniu wsiadamy do autokaru i jedziemy do centrum  Zakopanego.  Z przewodnikiem Wojtkiem, z parkingu od skoczni pieszo idziemy do Kuźnic. Po dojściu do Kuźnic oddalamy się od nich w kierunku kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Mijamy kolejkę, którą ostatnio zmierzaliśmy na Kasprowy i po chwili dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Prosto biegnie zielony szlak na Kasprowy Wierch, my zaś odbijamy w prawo, trzymając się znaków niebieskich. Idziemy grupą drugą, mocniejszą – grupa pierwsza idzie na Harendę. Kroczymy wyłożoną kamieniami szeroką drogą, która wznosi się, doprowadzając w kilka minut do kasy biletowej Tatrzańskiego Parku Narodowego. Kupujemy bilety, niektórzy podbijają książeczki górskie. Kawałek dalej znajduje się wejście na teren Klasztoru Albertynek  (w  lutym byliśmy u sióstr w trakcie wycieczki podczas ferii zimowych). Stajemy przed wyborem dalszej trasy. Dalsza część drogi wiedzie ponownie przez las. Teren wznosi się, jednak podejście nie jest bardzo męczące. Po 40 minutach (od Kalatówek) wchodzimy na Polanę Kondratową. Naszym oczom ukazuje się piękny krajobraz Doliny Kondratowej. W oddali widać Kopę Kondracką, zaś po prawej stronie górują południowe zbocza Długiego Giewontu. Na polanie znajduje się najmniejsze schronisko w polskich Tatrach. Dochodząc, robimy przed schroniskiem grupowe zdjęcie. Po fotce, stojąc razem w grupie, słuchamy przewodnika opowiadającego różne ciekawe historie. Jedną warto znać: "W 1953 r. budynek był "ofiarą" niecodziennego zdarzenia. Zboczami Długiego Giewontu zeszła kamienna lawina, a 30-tonowy głaz wbił się w jadalnię schroniska. Nieopodal wylądował o wiele większy – o wadze 70 ton. Kamienie z lawiny zalegają zresztą w okolicy po dzień dzisiejszy". Patrząc od strony schroniska na górę, na którą mamy się wspiąć widzimy pewien trud. Tuż za schroniskiem znajduje się rozdroże szlaków. Skręcamy w lewo, na szlak zielony, prowadzący na Przełęcz pod Kopą Kondracką. Początkowo idziemy płaskim dnem Doliny Kondratowej, wśród porastających ją kwiatów i traw. Po pewnym czasie kamienna ścieżka wznosi się, w górnej części podejścia tworząc gęste zakosy. Jest łatwo, ale dość męcząco. Warto od czasu do czasu spojrzeć za siebie, na świetnie widoczny masyw Giewontu, którego południowe, łagodniejsze zbocza kontrastują z urwistymi ścianami po stronie północnej. Zmęczeni,  ale szczęśliwi docieramy do Przełęczy pod Kopą Kondracką,  po 2 godz. 10 min wędrówki od schroniska. Tu odpoczywamy prawie godzinę. Po pewnym czasie naszym oczom na górze ukazuje się kozica górska. Takiego dostajemy ″powera″, że po 15 minutach jesteśmy na szczycie. Podchodzimy na szczyt Kopy Kondrackiej (2005 m n.p.m.). Roztacza się stąd szeroka panorama Tatr Wysokich, po przeciwnej stronie widzimy zaś pobliski masyw Małołączniaka. Odpoczywamy, robimy foty, jemy i dziękujemy Bogu za piękny świat. Schodzimy  z powrotem do schroniska. Podczas zejścia dzieją się ciekawe rzeczy: a to jednej dziewczynce siada motyl, a to ktoś wypatruje rodzinę swistaków. Jesteśmy szczęśliwi, że nasze ostatnie na obozie wyjście w góry jest tak bogate w atrakcje. Dochodząc do schroniski podbijamy tradycyjnie książeczki górskie. Jeszcze chwila – i jesteśmy pod skocznią i autokarem jedziemy do Zębu. Obiadokolacja, dyskoteka dla mocnych, i o godz. 22.00 dzieci idą spać. Tak minął Dzień Pański – Niedziela. ks. Marcin

Copyright Rzymskokatolicka Parafia p.w. św. Katarzyny Aleksnadryjskiej Nowa Ruda Słupiec © - misiak4@gmail.com 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone.